Reklama:





Zapraszamy:





Wanda






PłaczęNad tysiącami tych kobiet co żyją,
I co żyć mają.
— Pod ręką-że czyją
Zbiegną się teraz te dusze prostacze,
Ciemne, bezwiedne, co przez ziemię bożą
Idą, nie wiedząc gdzie idą i po co ?
— O!
Jakąż wielką, jakąż pyszną zorzą,
Twa skroń nad naszą zaświtała nocą!
Na twój głos, duch nasz spowity i skuty,
Raz pierwszy uczuł że mu skrzydła rosną.
— Lecz taka chwila była za radosną
By trwać...
WANDA.
I ty-ż mi przynosisz wyrzuty?
TOMIŁA.
Wyrzuty ? Nigdy! Ach, patrząc na ciebie,
Łzami wdzięczności zachodzą powieki.
Zkąd prawo skargi, nam, co-śmy przez wieki,
Nic nie umiały wywalczyć dla siebie?
Mogłaś zapomnieć nas, rozbudzicielko,
Władać jak drudzy, i jeszcze być wielka.
Lecz nie!
Najcięższym jest początek dzieła.
Pokłon ci Wando i cześć! Tyś _zaczęła._
Dalej prowadzić i mniej wielcy mogą.
Wiemy, gdzie w puszczy ścieżka się zaczyna.
A jeśli siadłaś znużona nad drogą,
To znak... że nasza nie przyszła godzina.
Wszak i przed zorzą, w liściach biegną dreszcze,
Ptak się z sennego wyrywa okucia,
Wybucha z gaju srebrny chór przeczucia,
I nagle cichnie, jakby rzekł: "Mie jeszcze.
"
Ptaszki nie wiedzą czy uwierzyć zorzy?
Patrzą z podziwem na mroczne niebiosy.
Ten się pod skrzydłem znów do snu ułoży,
Inny nie zaśnie, ale drży od rosy
Chwila to smętna jak rozczarowanie.
Smętna, lecz wielka.
Chociaż nie ogłasza
Że światło wstało, ogłasza że wstanie.
— Tą chwilą w dziejach twoję panowanie.
Już wstaje gdzieś zorza nasza!
WANDA
_ze smutnem zamyśleniem.
_
Więc ja nie zdołam prowadzić was dalej?
TOMIŁA.
Nie ty nas Wando wstrzymujesz, lecz bogi.
Gdyby nie chcieli wstrzymać nas wpół drogi,
Czyliż-by miłość w twe serce zsyłali?
WANDA.
Miłość ?... Ja nie wiem...
TOMIŁA.
Tak, nie chcesz, wspaniała,
Przez dobroć dla nas, pojąć siebie samej.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>