Wanda





Ja-bym gryzł opoki, —
Ziemię zasypał zarzewiem, Aż-by świeciła jak północna zorza.
Ja-bym krwią Wendów zaczerwienił morza,
Tak zaczerwienił, by królowie z dali
Szli, i w tej wodzie płaszcze farbowali.
Lecz nie! Obawa to płocha.
Tak się nie stanie.
Tak stać się nie może.
Ja wiem, przysięgnę, o miecz się założę:
Wanda mię kocha.
HAKON.
Zkąd-że ta pewność ? Mówisz sam, przed laty
Nie zamieniliście słowa.
Dwór jej niechybnie w rycerzy bogaty.
Mogła-ż tak długo nie wybrać królowa ?
RYTYGIER
_z uśmiechem._
Ja wiem co mówię.
GODFRYD.
Miałżebyś tajemnie
Wieści od Wandy ?
RYTYGIER.
Nie od niej mam wieści.
Wyższa mi siła przyszłość wywróżyła,
Jej przekonania nikt nie wyrwie ze mnie.
OLAF.
Wróżba?
To jakby ze starej powieści,
Cudnie wygląda i ciekawie dzwoni.
TEOBALD.
Jeszcze nam nigdy nie mówiłeś o niej.
RYTYGIER.
Aż dotąd była tajemnicą moją.
HAKON.
Nie wierzę wróżbom co się światła boją.
RYTYGIERB
_po chwili wahania._
A więc wam powiem.
Czarodziejskiej sile
Złożę świadectwo i hołd, — bo za chwilę
"Wróżba się spełni. Dziś mówić już mogę.
Gdy po zawarciu Krakowskich przymierzy,
Wisłą napowrót odbywałem drogę,
Krakus w orszaku dał mi stu rycerzy,
I swego syna, który zwał się Lechem.
Ci aż do granic mie przeprowadzali,
Bo się ów naród z gościnności chwali.
Mile szła podróż i z małym pośpiechem.
Lasy nadbrzeżne, wielkie do podziwu,
Po dniach nas całych wabiły na łowy.
— Raz, już o zmroku, — było to ku żniwu, -
Wysiadłem. Ze mną szedł syn Krakusowy.
Aż oto, góra nad puszczą stercząca,
Nagle łysnęła od świateł tysiąca,
I las się zerwał pieśnią przerażoną.
— Przed nami świecąc jak iskra, ukośnie
Biegła kobieta pod czarną osłoną;
Z pod osłon błyszczał szkarłat i klejnoty,
I od klejnotów czarowniejsze lica.
Lech do mnie szepnął: "To czarnoxiężnica
Piorunną zwana.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>