Wanda






Czy wydałaś rozkazy na sute przyjęcie?
TOMIŁA.
Pójdę tam przypilnuję.
_Odchodzi w stronę zamku. _— Wanda
_idzie za nią wolniej.
Po drodze spotyka ją uchodzący _Słanisław.
Scena II.
WANDA, STANISŁAW.
WANDA
_na strome._
Znów ten młodzian blady!
_Do Stanisława który się przed nią zatrzymał s pokłonem._
Wodzu, gdzież tak spieszycie?
STANISŁAW.
Wszak sama królowa,
Wiec na dziś naznaczyła, tu?
WANDA.
Pilność wzorowa!
Zawsze pierwszy do boju,
I pierwszy do rady.
_Odchodzi,_
_ _
STANISŁAW.
Odchodzisz? Czy twe oczy znosić mie nie mogą?
Wando! Ty co na Wiecach rozsądzasz zatargi,
Sądź mię.
Skargę zanoszę.
Wanda _zatrzymuje się i patroli wraca._
WANDA.
Skargę ? I na kogo ?
Ciężką być musi krzywda, gdy chwyta się skargi
Najłagodniejszy z ludzi.
Ciężki wyrok będzie.
STANISŁAW.
Wątpię. Oskarżonego wybrałem na sędzię.
Muszę przed mą królową oskarżać — królowę.
WANDA.
Do mnie żal? Czyż być może?
Wodzu, wszak ja cenię
Wasze zasługi wczesne, męztwo i wymowę.
Lecz może nie umiałam odmierzyć nagrody ?
Władcom tak trudno każde odgadnąć życzenie!
Mów, czego chcesz?
Nie bacząc na wiek nazbyt młody,
Podniosę cię w godności.
STANISŁAW.
Gorzkie słowa twoje.
Godności! Jam ich nadto wziął niezasłużenie.
Sypiesz mi takie dary o które nie stoję,
A gdy czekam spojrzenia lub dobrego słowa,
Jak mgła biała a zimna pierzchasz z mojej drogi-
WANDA.
Jeśli się z obowiązków uiszcza królowa,
Zkąd wam prawo do skargi?
STANISŁAW.
Prawo! Wielkie bogi!
Któż serce mierzy prawem? Lecz niech i tak będzie.
Prawdziwa miłość daje do miłości prawo.
WANDA
_odchodzi na bok, i stoi ze wzrokiem wrytym w ziemię.
_
Zbrodniarz może się bronić, słuchają go sędzię,
A ty i słuchać nie chcesz.
WANDA.
Słucham.
STANISŁAW.
Jak łaskawą
Dziś jesteś! Cóż jej powiem?...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>