Wanda






Pochlebiam ich próżności, rzucam im świecidła,
Oznaki dostojeństwa, zwycięzkie obrzędy,
Ufna, że tą przynętą zatrzymam je w sieci.
Próżno!
Łakotkę połkną, a nie tkną się wędy.
Przemów do nich poważnie? Ogarnia je nuda.
Mów o strojach i chłopcach? Zapał z oczu świeci.
Jeśli garną się do mnie, i to czcza ułuda!
Ta, lśniący hełm włożyła bo jéj w nim do twarzy.
Ta inna, bo domową pracę ma w ohydzie.
Każda niby mię słucha, — co innego marzy.
Marzy... jak się podobać?
A żadna nie idzie,
Przez czysty obowiązek niesiony ojczyźnie,
Przez szlachetny głód czynu, miłość wielkiéj sprawy,
Lub choćby przez tę żądzę bohaterskiej sławy,
Co
podobieństwo bogów rozbudza w mężczyźnie.
Zalotność! O nią cały mój trud się rozbija.
(Nie o miłości mówię, — miłość to zagadka,
Jak piorun tajemnicza, i jak piorun rzadka. )
Lecz zalotność!
Ta drobna a złośliwa żmija,
Każdy pączek mej pracy podgryza tajemnie,
I zwolna, serca dziewek odwraca odemnie.
Dopóki ieszcze głoszę wojowniczą chwałę,
Dziewki garną się, matki są wyrozumiałe.
"Kto wie — myślą — czy sława nie przywabi męża?
"
Ta myśl, nawet wahanie ojców przezwycięża.
Lecz gdzie trzeba odważnie wystąpić ze zdaniem,
Gdzie trzeba się narazić męzkieinu sądowi,
Spotykam co?
Milczenie, — i strach widzę za niem.
Jeśli która się zerwie i śmiało wysłowi,
To chyba z tych, co wszystkie straciły nadzieje,
Przez ciężki zawód serca.
Wtedy, znów truchleję...
Ich gorycz, ich gwałtowność, ich wyrzuty krwawe,
Zmieniają Wiec na kłótnię, i psują nam sprawę.
Zwątpiwszy o młodości którą płochość miota,
Zwróciłam się o pomoc ku zimie żywota.
Ileż razy, w zwierzeniach poufnej rozmowy,
Badałam, części godne, siwe białogłowy!
Co za głębokość serca, co za ciasność myśli!


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>