Wanda






Ci na gościa nieznanego patrzyli zmieszani.
GŁOS LUTNISTKI.
Ach, a Wanda?
GŁOS MIŁOŚCI.
Nieświadoma że śmierć poniósł dla niej,.
Wanda trwożnie go witała, jeszcze jak na ziemi.
Tem trwożliwiej, że Duch Lecha stanął między niemi.
Trzymał xięgę przeznaczenia, rozwarł ją, — i z xięgi
Uroczystym ruchem wydarł kartę jej przysięgi.
"Teraz wolno ci już kochać. " Odezwał się do niej.
W"ziął prawicę Rytygiera, w swej promiennej dłoni
Z ręką Wandy ją połączył, i rzekł: "Bohaterze!
"Ty w niej Lechją pokochałeś, ty naszą wieczerzę
I po śmierci przełożyłeś nad ucztę Walhalli.
Nikt nie powie że ja, ojciec ludu co się chwali
Z gościnności, pod mym dachem gościa źle przyjąłem.
Pójdź, przy Pani twoich myśli miejsce weź za stołem"
Jako dank zdobyty krwawo z życiowych turniejów. "
Więc Rytygier siadł przy Wandzie do biesiady dziejów.
Wiek po wieku dniem się zdaje rozkochanej parze.
Kwieciem wonny miód młodości piją w jednej czarze,
Wspólną myślą jak weselnym łamią się kołaczem,
I przez oczy które nigdy już nie zajdą płaczem,
Zamieniają duszę z
duszą jak pierścień zamęźcia.
— To jest trzecie szczęście Wandy. Dość na wieczność szczęścia.
Temi słowy Miłość ze mną skończyła rozmowę.
Odleciała...
jeszcze widzę skrzydła jej różowe...
Wanda leży w naszej ziemi, — szumi Wisła siwa.
Z wody wianek się wynurza, — z serca pieśń wypływa.
KONIEC.
Pisałam w Rossji w latach 1864 i 65-ym. Skończyłam w Warszawie w roku 1884-ym.
PRZYPISY
PROLOG
_Białe Xienie i Czarne Xienie.
_
_ _
Jeżeli postać samej Wandy rysuje się u naszych kronikarzy dobitnie a nawet jaskrawo, za to tło jej dziejów, koloryt jej epoki, występują bardzo niewyraźnie, i byłyby prawie
niemożebnemi do schwycenia, gdyby jednocześnie u Czechów nie pokazywała się Libussa. Z zestawienia tych dwóch postaci tryska niejedno niespodziane światło.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>