Wanda






Jakby orły się zerwali na widok dziecięcia.
Wanda stopy ich objęła, wrosła w ich objęcia.
To jej drugie było szczęście, tak mocne w zachwycie,
Ze ta chwila spłacić może całe ziemskie życie.
I najstarszy brat się zerwał, ujął ją w ramiona,
Tak pogodny jak i dawniej, chociaż miał u łona
Krwawy znaczek, widny jeszcze i w nieśmiertelności.
— Siedział pierwszy po Krakusie, a ostatni z gości.
Dalsze trony, dotąd puste, kowane ze stali
Lub ze złota, rzędem nikły w głębokościach sali.
Jeden dziwnie był odmienny z barwy i budowy,
Znać że miejsce nie dla króla ale dla królowej:
Pień z perłowej bladej konchy rozbryzgany w tęcze,
Za oparcie pierś łabędzia,
lilje za poręcze.
Wanda miejsce to zajęła z dziejowej kolei;
Uśmiechnięta, lecz w uśmiechu miała tęskność Frei...
Krótka tęskność! Gmach zahuczał...
Kto w nim drzwi roztwiera?
Obejrzała się: na progu stał Duch Rytygiera.
GŁOS LUTNISTKI.
On ? W pałacu pod-Wawelskim ?
Przecież wieść ogłasza,
Że w tym gmachu leży wielka tajemnica nasza?
Tylko lackim władcom wolno oglądać jej dziwy,
I to aż po śmierci.
— Wprawdzie, Krakus wszedł tam żywy,
Ale-ż wtedy on pochodnię miał zaczarowaną.
— Zkąd obcemu, Teutonowi, drogę pokazano ?
GŁOS MIŁOŚCI.
O ! Nie jedna jest pochodnia.
Ten trafił najprościej,
Bo go wiodłam — ja!
— Kto w życiu pochodnię miłości Zdołał przenieść niezgaszoną pod wichrami losów,
Ten z nią trafi i po śmierci do swoich niebiosów.
Tu już Miłość rozwinęła pióra do odlotu.
Z ruchu piór, aromat powiał jakby z róż uplotu.
GŁOS LUTNISTKI.
Ach Miłości, nie odlatuj.
Czemuż lubisz zawsze,
Zrywać powieść albo życie tam gdzie najciekawsze?
Mów: Rytygier czy pozostał w Wawelowem niebie?
Czy nie próżną jest ofiarą zabić się dla ciebie?
GŁOS MIŁOŚCI.
Próżną? Wiedz, że z waszych ofiar nic nie ginie u mnie.
— Wszedł Rytygier, — po zebranych obejrzał się dumnie,.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>