Reklama:





Zapraszamy:





Wanda





A musiały słowa
Być jej miłe, bo gdy mówił, radość rubinowa
Przestrzelała, wskróś przejrzyste, blade jej oblicze.
GŁOS LUTNISTKI.
Cóż on mówił?
GŁOS MIŁOŚCI.
Rzeczy dziwne, rzeczy tajemnicze,
Co na zawsze są zakryte dla myśli człowieczej.
GŁOS LUTNISTKI.
Nie na zawsze! Ty mi powiesz te zakryte rzeczy.
Wszak lutnistom niebo więcej niż innym odsłania?
To-ż najdroższy ich przywilej, to znak ich wybrania?
GŁOS MIŁOŚCI.
Kiedyś...
może je usłyszysz, gdy ci będzie dano
Śpiewać lat późniejszych dzieje. Dziś, jeszcze za rano.
GŁOS LUTNISTKI.
A więc, kiedyś ci przypomnę. W tym kopcu mam świadka.
Dzisiaj, powiedz mi przynajmniej, bo i to zagadka,
Gdzie on Wandę zaprowadził?
GŁOS MIŁOŚCI.
Jeszcze-żeś nie zgadła?
A gdzież jeśli nie pod Wawel?
— Jak złote widziadła
Zabłysnęli w Jamie smoczej. Przez upleć podziemi,
Szli w ciemnice, które dla nich nie były ciemnemi.
Światłe duchy, drogę sobie rozświeca] ą same.
W żywej skale, Duch Lechowy tknął zaklętą bramę.
Roztworzyła się. Stanęli w bursztynowej sali,
Gdzie na słupach z jasnych włóczni wisi dach z korali.
Tam i słońca nie potrzeba, dzień świeci wieczyście.
Ze sklepienia, kraśnym deszczem lecą kwiatów kiście.
A poniżej, stół wygięty w olbrzymią podkowę,
Zdobny w misy i puhary drżąco-brylantowe,
Lśni jak strumień gdy odbija trzęsidło miesiąca.
_Weszła Wanda, i po sali patrzy szukająca._
W głębi stołu biesiadnego, siedziały postacie
Zmienno-senne jak obłoki na gór majestacie.
Najdawniejsi władcy Lechji, w milczenie zaklęci,
Już i wtedy majaczący zmierzchem niepamięci,
Dziś i z imion wam nieznani, wiekami zamgleni,
To łyskali, to znikali, nakształt
srebrnych cieni.
Lecz Duch Wandy nic niewidział, nic tylko dwa trony,
Gdzie swiecisty Krakus siedział obok białej żony.
Ci już byli malowniejsi, chociaż jeszcze w chmurce, —
Ale jacyś zamyśleni, ach! może o córce?


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>