Wanda






Lecz uzbroić się w urok i w rozrzewniającą
Niemoc, które wzrok olśnią, miecz z ręki wytrącą,
Wando, to nieszlachetnie. Wykradłaś zwycięztwo.
Używaj tych tryumfów, które-by rumieńcem
Powinny kraj wasz okryć. Jestem twoim jeńcem.
_Rzuca jej swój miecz pod nogi, siadu u wejścia swojego namiotu i głowę spuszcza na piersi.
_
_ _
WANDA.
Czyż Wanda mogła zgadnąć, czyż przypuścić śmiała,
Że u was cześć niewiasty jest święta jak prawo?
Cześć dla innych narodów tak niezrozumiała,
Że nam samym wasz odwrót wydał się obawą?
Już dziewki me w niejednej wojowały ziemi,
Nigdzie mąż się nie wahał na śmierć walczyć z niemi.
I ty sam...
Wszak przed chwilą, tu jeszcze, Tomiła
Słyszała, i z podziwem Wandzie powtórzyła
Twe groźby pełne klątew, gniewu i goryczy?
RYTYGIER.
Tak, — dopóki stał przy mnie twój poseł dziewiczy,
Byłem jak zwierz zgłodniały co krąży po nocy, I wyje do xiężyca, i łaknie krwi cieplej.
Czemuż w bój nie poszedłem, dopóki nie skrzepły
Te myśli?
_Z dzikiem spojrzeniem._
Już-byś Wando była w mojej mocy!
Czemu? Za późno pytać.
Takiem jest niestety
Moje serce, — gdy jjierwszym gniewem się nasyci,
Dziecie je może wodzić na pajęczej nici.
Czy w szumie twych sztandarów i w kirysów chrzęście
Zaklęłaś czary?
Nie wiem, lecz schwycony szałem,
Własnemi usty wyrok na siebie wydałem:
Zabroniłem rycerstwu mieczem tknąć kobiety.
Któż wiedział że szlachetność przynosi nieszczęście?
WANDA
_odchodzi na stronę._
Dziewanno!
Ty widzisz sama:
Wyszukuję w nim winy, chcę by rdzawa plama
Wyszła na tę stal męża, w nadziei że zmniejszy
W moich oczach blask jego, — a on z każdej próby
Wychodzi coraz
wyższy, coraz słoneczniejszy.
I jakże-ż go nie...
_Zastanawia się, i przystępuje do Rytygiera._
Xiąże, nie dla próżnej chluby
Szukałam cię.
Pragnęłam, w zawziętości boju,
Dni twe osłonić tarczą opieki zwycięzkiej.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>