Wanda






_(Sztandary się rozwijają.)_
RYCERZE CHÓREM.
Moc przeciw mocnym — dla słabych cześć!
(Rycerze _tłumnie wychodzą za _Rytygierem.
—_ Na scenie zostajątylko: _Swiętosław, _i w głębi _Straże.)
SCENA III.
(Świętosław. — trzech Strażników.)
ŚWIĘTOSŁAW.
Tak, — już mi nie zostało nic oprócz modlitwy, —
Ni rumaka ni miecza. — O czemuż nie mogę,
Chociażby niewidzialnie wmieszać się do bitwy?
Chciałbym każdemu z Niemców z osobna zajść drogę!
Nie będę -ż nigdy spoglądał więcej,
Na białe skały,
Zielone wały,
Na malowany dwór mój xiążęcy;
Na lud poczciwy,
I wszystkie dziwy,
Mojej najdroższej Karency?
Jednej by teraz brakło mi tam doli:
Wzroku Bożenny... Wielkie bogi! Ona
W tej chwili z Wandą... wśród wrzawy wojennej...
W niebezpieczeństwie... może już zraniona?...
A ja nie mogę ratować Bożenny!
O, lepiej nie żyć, niźli żyć w niewoli...
STRAŻNIK PIERWSZY.
Zważacie? Okrzyk naszych słabnie coraz ciszej...
STRAŻNIK DRUGI.
A trąby Wendów grają niestrudzenie.
STRAŻNIK TRZECI.
I coraz bliżej... tu nawet się słyszy
Pochód pospieszny, jakby wód huczenie.
STRAŻNIK PIERWSZY.
Gdybyście tylko czujnie jeńca pilnowali,
Zobaczyłbym z pagórka, jak się tam bój toczy?
STRAŻNIK TRZECI.
Idź, wszystko nam opowiesz.
Strażnik pierwszy _wbiega na pagórek; podczas gdy dwaj inni bliżej przystępują do Świetosława._
STRAŻNIK PIERWSZY
_na pagórku, oczy ręką przysłaniając._
Dziwno...
moje oczy
Chyba słońcem olśnione?...
STRAŻNIK DRUGI.
Czyż z takie] oddali
Można co widzieć?
STRAŻNIK PIERWSZY.
Ale-ż to już nie daleko!
Tuż!...
Wendy jakby fale i cieką i cieką,
A nasi ustępują, — wprawdzie w równym szyku,
Lecz ustępują ciągle...
STRAŻNIK TRZECI.
Czy wrogów tak wiele?
STRAŻNIK. PIERWSZY.
Nie, lecz jak błyskawica, z iskrzeniem ruchomem,
Posuwają się szybko... Ich krzyk istnym gromem.
STRAŻNIK TRZECI.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 Nastepna>>